Modlitwa na trzecie milenium
Na nowe tysiąclecie
odwagi daj Panie poecie,
by trwał dalej i mówił
jak jest na tym świecie.
Ażeby prawdzie służył,
swojej własnej – człowieczej.
Spraw, by cierpienie
nadal najpierw widział
i zło; aby świadkiem był
bystrym i zwykłych ludzi artystą.
Daj mu otwarte serce
i głowę tęgą – wtedy jego wiersze potęgą.
Słów mu szczodrze użycz
wszelkich, tak aby płynęła
z niego ta mowy muzyka
co jak na skrzydłach niesie; języka
niech będzie sługą i panem.
Spraw by mógł się cieszyć swym powołaniem.
Miłośników niech ma jego sztuka
bez liku, a poezja niech się stanie
językiem milionów, spraw panie.
Byśmy świat i siebie samych zobaczyli
na nowo oczami czystymi; i by
każdy mógł godnie żyć na tej ziemi.
Poeta gwiżdżący
Tu i terazw republice publiki
gdzie z pudła
z szybą szydzi
jednooki bezrozum
Wszędzie ślepi ślepi
albo – gdzie to było –
szklane oczy
wytrzeszczają
do apokalipsy
Publika nie chce
wierszyka
ni pisaty ni czytaty
oglądaty
gógó na raty
Pisać nie pisać
może gwizdać (na to
wszystko) tak gwizdać
jak Wittgenstein
Beethovena
Słona sztuka
Dla Kazimierza Kutza
Piękno
to
przede wszystkim
pot (bo trud),
a pot
to sól.
Pot artysty...
Pisał o nim poeta
Robert Lowell:
Wilgoć pełzająca
zalewa zwiędłą biel
mojej pościeli.
Czasem również łzy –
radości,
smutku.
Łzy poetów:
Mickiewicza,
Norwida.
Łzy to także sól.
Skąd ona?
Z głębi
człowieka gdzieś.
Z łona
ziemi.
Z łona
ziemi
wszystko:
sól, węgiel i złot
i krew nasza
słona.
Kryształki soli –
każdy dziełem sztuki.
Piękno
jest słone.
Bywa słodkie.
Słone piękniejsze.
Świat i słowo
Odgadnij
mnie –
powiedział świat.
Odgaduję cię
słowem
nieustannie.
W słowie przestajesz
być zagadką –
powiedział poeta.
© 2004 Andrezej Slomianowski